Witam serdecznie wszystkich czytelników. Tym razem chciałem podzielić się z wami, spostrzeżeniami po przedpremierowym przesłuchaniu nowego albumu Macieja Braciszewskiego pt: "Deep Blue". (W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować Maćkowi za możliwość wcześniejszego przesłuchania materiału!) Album składa się z siedmiu zwartych i melodyjnych kompozycji w stylistyce dynamicznej el-muzyki. Tematyka albumu zdradza już od samego początku z jaką to muzyką możemy mieć do czynienia! Piękne przestrzenie, delikatne arpegia i melodyjne, aczkolwiek stonowane i niejako nieco wtopione w tło solówki, na bazie dynamicznych elektronicznych pochodów basowych i loopów perkusyjnych w stylistyce electro - to rozluźniające i relaksujące granie, pozwoliło mi na chwilę przenieść się w niebieskie otchłanie oceanu bezpretensjonalnej i świeżej muzyki elektronicznej. W muzyce z "Deep Blue" słyszę wyraźne wpływy, mistrza Marka Bilińskiego, fakt ten, może być jedynie wielką wartością dodaną do całego wydawnictwa!, i w niczym nie ujmuje talentu artyscie! Moim faworytem na albumie jest utwór pt: "Song of humpback whales", bardzo ciekawe przestrzenie, wsparte kontrapunktem i interesującą melodią, potrafią przenieść słuchacza w głębiny "wirtualnego oceanu dobrej muzyki elektronicznej". Małym minusem wydawnictwa są moim zdaniem, nieco dziwne i niejako "ucięte" zakończenia utworów, nie wiem wszakże czy to celowy zabieg autora?, dla mnie fakt ten jest nieco irytujący. Utworu pt: "Ocean voyager" promującego całe wydawnictwo, można posłuchać poniżej oraz na profilu artysty w serwisie SoundCloud pod adresem: https://soundcloud.com/mbraciszewski
Zapraszam serdecznie do zapoznania się z zawartością profilu Maćka Braciszewskiego, gdzie można posłuchać ponad 20 utworów artysty i przekrojowo zapoznać się z jego ciekawą twórczością - do czego mocno was zachęcam! Album "Deep blue", będzie miał swoją premierą 12 lipca br. Płyty można zamawiać bezpośrednio u artysty!
Autorem grafiki jest Bart Rozalski, patronat muzyczny nad albumem "Deep Blue" objął ROLAND POLSKA i CAKEWALK by ROLAND.
ELMjuzik
poniedziałek, 8 lipca 2013
czwartek, 4 lipca 2013
"ULTRASOUND HERMIT" - Dorian Mono. Słuchać czy nie słuchać? Oto jest pytanie.
Swego czasu, udało mi się wygrać w konkursie radia El-Stacja, płytę twórcy ukrywającego się pod pseudonimem Dorian Mono pt: "ULTRASOUND-HERMIT". Po jednym czy dwu pierwszych próbach wysłuchania tego albumu, odłożyłem go na regał z myślą, że kiedyś jeszcze wrócę do tej muzyki. Wreszcie nadszedł odpowiedni czas i właśnie jestem dopiero co po prawie dziewiczym :) seansie z muzyką Doriana Mono. Należy uczciwie przyznać, że wydawnictwo jest zrealizowane na bardzo wysokim poziomie zarówno od strony wizualnej jak i technicznej. Moim zdaniem to bardzo ważny aspekt całego wydawnictwa, ponieważ ciekawy projekt graficzny może skutecznie zachęcić do sięgnięcia po płytę (tak własnie jak jest w tym przypadku!) i do bezzwłocznego zapoznania się z jej zawartością, a czy w tym przypadku było warto to zrobić?, o tym przekonacie się czytając dalej moją recenzję. Dwanaście kompozycji utrzymanych w stylistyce - no właśnie i tutaj już zaczyna się mój pierwszy kłopot z określeniem stylu muzyki Doriana Mono, ja określiłbym ją jako minimal-electro-symphonic, czy słusznie?, tego nie wiem, ale to jedyne skojarzenie jakie przychodzi mi na myśl po wysłuchaniu tego albumu. Przejdźmy teraz do esencji jaką jest sama muzyka z "ULTRASOUND-HERMIT". Utrzymana jest w minorowym klimacie a główne partie w znakomitej większości kompozycji nagrane są przy użyciu barw imitujących instrumentarium orkiestry symfonicznej, wszystko to osadzone jest w ramach minimalistycznych sekwencji perkusyjnych, które czasami wzbogacają elementy cinema drum oraz ethno drum. Pomysł na muzykę oryginalny, trzeba to przyznać, jedyne co osobiście mnie nieco drażni to używanie barw a'la chór, dla mnie nie do przyjęcia są syntetyczne imitacje ludzkich głosów. Muzyka aranżacyjnie oszczędna, nie rozlewa się szeroko w panoramie stereo i pogłosie, mimo to tworzy ciekawy i wciągający klimat. wtorek, 25 czerwca 2013
OCEAN ELECTRO FESTIWAL - cykliczny festiwal muzyki elektronicznej we Władysławowie nad Bałtykiem - ZAPRASZAM!
W tym roku nadbałtyckie Władysławowo zaleje fala świetnej muzyki. Ocean Electro Festival to nowa cykliczna impreza, której celem jest prezentacja polskiej klasycznej muzyki elektronicznej. Wyjątkowość festiwalu polega na tym, że trwa on całe lato! Na koncerty zapraszamy w każdy piątek w okresie 28 czerwca – 23 sierpnia.W programie koncerty zarówno młodych talentów, jak i już uznanych twórców. Swoją obecność potwierdzili: Marek Manowski, Mr Smok, Łukasz Sobczak Soundwalker, Maciej Braciszewski, Ania Sójkowska, duet Equinoxe.
Jeszcze tylko do 20 czerwca można zgłaszać chęć udziału. Festiwal w tym roku ma formę konkursową. Spośród twórców, którzy zaprezentują się na festiwalu z utworem dedykowanym morzu Jury wybierze laureata, który otrzyma atrakcyjną nagrodę: sprzęt muzyczny.
Dyrektorem festiwalu i przewodniczącym jury jest uznany twórca muzyki elektronicznej – Robert Kanaan. Usłyszymy go na koncercie finałowym wraz z laureatem festiwalu.
Koncerty będą się odbywać w urokliwym Ocean Parku na plenerowej scenie przy wielorybie. Towarzyszyć im będą wizualizacje, a w koncercie finałowym pokazy laserowe i pirotechnika.
Kontakt: elfwidowiska@gmail.com
Jeszcze tylko do 20 czerwca można zgłaszać chęć udziału. Festiwal w tym roku ma formę konkursową. Spośród twórców, którzy zaprezentują się na festiwalu z utworem dedykowanym morzu Jury wybierze laureata, który otrzyma atrakcyjną nagrodę: sprzęt muzyczny.
Dyrektorem festiwalu i przewodniczącym jury jest uznany twórca muzyki elektronicznej – Robert Kanaan. Usłyszymy go na koncercie finałowym wraz z laureatem festiwalu.
Koncerty będą się odbywać w urokliwym Ocean Parku na plenerowej scenie przy wielorybie. Towarzyszyć im będą wizualizacje, a w koncercie finałowym pokazy laserowe i pirotechnika.
Kontakt: elfwidowiska@gmail.com
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Requiem Records - siła niezależnej sceny!
Po raz kolejny przeczesując przepastny internet w poszukiwaniu informacji "wszelakich" :) natrafiłem na stronę www Polskiego wydawnictwa muzycznego o intrygującej nazwie REQUIEM RECORDS. Ale, cóż tam nazwa!, bardziej zainteresowała mnie zawartość samego katalogu! Otóż okazuje się, że w kraju nad Wisłą, można propagować i skutecznie promować polską muzykę niezależną! Muzykę elektroniczną czy wreszcie eksperymentalną o różnorodnych "źródłach artystycznych"!
REQUIEM RECORDS od wielu lat wydaje muzykę elektroniczną, eksperymentalną i ambient. Obecnie skupia się na projekcie o nazwie "Archive Series". Linia wydawnicza o tym tytule opisana na stronie wydawnictwa to:
"Unikatowy projekt, który stworzyliśmy by zachować ogromny potencjał muzyki lat 70, 80 i 90 - tych. Wznawiamy, a w wielu przypadkach wydajemy po raz pierwszy nagrania polskiej sceny niezależnej. Wartość artystyczna tej twórczości jest nieoceniona, choć w wielu przypadkach nieznana, a my postawiliśmy sobie za cel ocalenie przed upływem czasu dokonań twórców z tamtych lat".
Ale REQUIEM RECORDS to nie tylko w/w seria wydawnicza, ale całe bogactwo arcyciekawych projektów muzycznych, z których jako pierwszy "wpadał mi w oko - a raczej oko i ucho :)" album o tytule: "Sleep Well - Chapter 4". To wspaniała składanka coverów popularnych przebojów muzyki ambitnej lat 80-tych, w wykonaniu polskich artystów sceny niezależnej. A znajdziecie tam min. takie utwory jak:
"Wicked game" - Chris Isaak, w wykonaniu: Macieja Stanieckiego + Magdalena Gaj-Nowicka, "Dark age of love" - Marc Almond, w wykonaniu: NOT + Pati Coil + Marc Almond, "Das Model" - Kraftwerk, w wykonaniu: Das Moon, "Lullaby" - The Cure, w wykonaniu: Maszyny i Motyle + Małgorzata Florczak oraz wiele, wiele innych wielkich przebojów tamtych czasów, które tak bardzo pobudzały wyobraźnię ówczesnych nastolatków, którym i ja byłem w owych latach :)!
Fan Page wydawnictwa na Facebooku znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/requiemstudio
Serdecznie polecam! ELMjuzik
piątek, 7 czerwca 2013
Po dłuższej przerwie - recenzja "El-Symphonica" - Tomasz Ostrowski
Witam serdecznie wszystkich czytelników! Po dłuższej przerwie spowodowanej wieloma czynnikami w tym tzw: niemocą twórczą, chciałbym przedstawić wam kilka spostrzeżeń po przesłuchaniu płyty Tomasza Ostrowskiego pt: "El-Symphonica". Sam tytuł wydawnictwa sugeruje słuchaczowi jaką może być nowa płyta Tomasza Ostrowskiego. I rzeczywiście pierwszy utwór pt: "ElSymphonica I", wprowadza nas w klimat tego wydawnictwa, które ma być w założeniu połączeniem brzmień instrumentów znanych z muzyki klasycznej, takich jak np: skrzypce czy pianino z muzyką elektroniczną. Na ile autorowi tego bądź co bądź "mocno oklepanego" pomysłu sztuka ta się udała postaram się ocenić w kilku słowach poniżej. Dwanaście zgrabnych kompozycji, spiętych utworami pt: "ElSymphonica I, II i III" jako numer jeden, sześć i dwanaście na albumie, miało stanowić chyba?, niejako "wtłoczenie" słuchacza w ramy programowe albumu, zdaje się?! Osobiście odniosłem takie właśnie wrażenie.Wszystkie z kompozycji są w zasadzie zgrabnie, zaaranżowane raczej na nieco bardziej popowy niż elektroniczny "sznyt". Udane melodie w większości z nich, świadczą o tym, że autor ma talent do tworzenia ładnych a czasami nawet pięknych melodii co dla mnie stanowi niejako "esencję" muzyki, lecz to tylko tzw. "wisienka" na torcie muzycznym ! To co mi mocno przeszkadza w utworach Tomasza Ostrowskiego to nadmierne używanie różnego rodzaju tzw: "sampli wokalnych", które momentami "pasują jak przysłowiowy kwiatek do kożucha" są niestety mocno nadużywane. Na plus mogę zaliczyć piękną przestrzeń utworów jaką udało się twórcy uzyskać w większości z kompozycji. Gdybym miał pokusić się o jakieś porównania, to na albumie "ELSymphonica" wyraźnie słychać inspiracje "komercyjną" muzyką elektroniczną na bazie muzyki Roberta Milesa. Np. utwór pt: "Energy drink" czy "Pyromagic" to wręcz kopie dzieł w/w artysty. Choć utwory zgrabne - to jednak pozostaje jakiś niesmak, no cóż można i tak :(. Z polskich wykonawców el-muzyki zestawiłbym te nagrania z autorską muzyką elektroniczną wysokich lotów jaką tworzy/ł Jakub Fijak. Są to moim zdaniem stylistyki bardzo bliskie sobie. Jednak w muzyce z "ELSymphonica" brakuje jednego, tego co najważniejsze w każdej muzyce czy sztuce?!, a mianowicie brakuje emocji! Szybko zatem wyczuwa się, że autor próbuje chwytać się różnych "tricków", aby przyciągnąć uwagę słuchacza za wszelką cenę.
Podsumowując wydawnictwo.
Zabrakło mi w nim, sprawnej realizacji założonego tematu (miałem nadzieję, na jakieś ciekawe rozwiązania harmoniczne rodem z muzyki klasycznej, których tutaj niestety zabrakło), a nawet można powiedzieć, że "ElSymphonica" to rozrywkowa muzyka około elektroniczna z solówkami granymi barwami skrzypiec, pianina czy gitary akustycznej (Choć też nie zawsze i słychać niestety, że to "plastikowe" instrumenty!), to trochę za mało, żeby album można było nazwać spójnym i oryginalnym dziełem! Mimo wszystko polecam wam drodzy słuchacze "ELSymphonicę", jako muzykę relaksującą, wpadającą w ucho, lekką i przyjemną! Bardziej wymagającym i wybrednym słuchaczom el-muzyki album może nie przypaść do gustu! Ale jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje, więc.....zapraszam na stronę internetową Tomasza Ostrowskiego, gdzie można zapoznać się z jego bądź co bądź bardzo różnorodną i ciekawą twórczością! A czy warto było tam zajrzeć to już ocenicie sami?! ElMjuzik
Strona artysty: http://www.tomaszostrowski.com.pl/
Podsumowując wydawnictwo.
Zabrakło mi w nim, sprawnej realizacji założonego tematu (miałem nadzieję, na jakieś ciekawe rozwiązania harmoniczne rodem z muzyki klasycznej, których tutaj niestety zabrakło), a nawet można powiedzieć, że "ElSymphonica" to rozrywkowa muzyka około elektroniczna z solówkami granymi barwami skrzypiec, pianina czy gitary akustycznej (Choć też nie zawsze i słychać niestety, że to "plastikowe" instrumenty!), to trochę za mało, żeby album można było nazwać spójnym i oryginalnym dziełem! Mimo wszystko polecam wam drodzy słuchacze "ELSymphonicę", jako muzykę relaksującą, wpadającą w ucho, lekką i przyjemną! Bardziej wymagającym i wybrednym słuchaczom el-muzyki album może nie przypaść do gustu! Ale jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje, więc.....zapraszam na stronę internetową Tomasza Ostrowskiego, gdzie można zapoznać się z jego bądź co bądź bardzo różnorodną i ciekawą twórczością! A czy warto było tam zajrzeć to już ocenicie sami?! ElMjuzik
Strona artysty: http://www.tomaszostrowski.com.pl/
Subskrybuj:
Posty (Atom)





