piątek, 22 marca 2013

"Tworzyć każdy może...?" - Techologia a sztuka.


W ostatnich latach rozwój technologii komputerowej dał nieograniczony dostęp do programów komputerowych i instrumentów (np: sterowników midi) pozwalając praktycznie każdemu człowiekowi na tej planecie w łatwy i intuicyjny sposób realizować własne pomysły i idee muzyczne, szybki ich zapis oraz dystrybucję do szerokiego grona odbiorców. Ten stan rzeczy w swej naturze jest bardzo chwalebny i niebywale postępowy, dający przeciętnemu obywatelowi możliwość samorealizacji oraz spełnienia własnych ambicji artystycznych! Ale jak każde masowe zjawisko kulturowe oprócz oczywistych korzyści jak np: edukacja muzyczna społeczeństwa (rzecz nie do przecenienia!), niesie ze sobą również wiele negatywnych zagrożeń objawiających się głównie dewaluacją zasadniczych wartości charakteryzujących do tej pory dzieła jedynie muzycznie utalentowanych twórców oraz artystów, chodzi mianowicie o zjawisko zalewania rynku muzycznego i przeciążania serwerów przez gigabajty produktów pseudo-muzycznych, szumnie nazywanych np: elektroniczną muzyką eksperymentalną :)!

Parafrazując w tytule posta słynny cytat z piosenki autorstwa Stanisława Syrewicza - "Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi co jak komu wychodzi...", pragnę skłonić Was drodzy czytelnicy do refleksji. . Czy aby na pewno nie o to chodzi? Więc o co chodzi w muzyce? Czy chodzi o to, żeby produkować (słowo tworzyć byłoby tutaj chyba dużym nadużyciem !) nieprzebrane ilości bezmózgiej papki dźwiękowej nie noszącej w sobie choćby najmniejszego znamiona muzyki?, czy chodzi o to żeby do tych "paralitycznych potworków dźwiękowych", dorabiać szumne i sztuczne a wielkie ideologie powołując się na tym na argumentacje w stylu: "Klasyczne wykształcenie muzyczne na jakimkolwiek poziomie, umiejętności wykonawcze,  czy choćby odrobina talentu muzycznego - są w procesie tworzenia "muzyki eksperymentalnej" zbędnym balastem, niepotrzebnym obciążeniem, czy wręcz bagażem, który przeszkadza w  prawdziwej "kreacji nowej awangardowej, prawdziwej i wartościowej muzyki elektronicznej"?".

Podam jedynie dwa (z wielu) charakterystyczne przykłady znanych twórców muzyki eksperymentalnej.Pierwszy z nich to, John Cage, wybitny i ekstrawagancki współczesny kompozytor, wszechstronnie i klasycznie wykształcony kompozytor muzyki.

A z rodzimego "podwórka", dobry przykład to Zbigniew Karkowski - ikona i legenda polskiej i nie tylko muzyki ogólnie nazywanej eksperymentalną, klasycznie i wszechstronnie wykształcony muzyk.

Zakładam zatem a wręcz jestem pewien, że wykształcenie muzyczne, umiejętności wykonawcze itp, nie są ani obciążeniem, ani zbytecznym balastem w kreowaniu muzyki eksperymentalnej (elektronicznej) na najwyższym poziomie artystycznym!!! A technologia w tym przypadku może (i czyni to) wydatnie pomóc w wykreowaniu sztuki wysokich lotów.

Reasumując obecna technologia komputerowa kolosalnie ułatwiająca kreowanie muzyki z jednej strony bardzo pomaga w realizacji zamierzonych ambicji a z drugiej buduje ułudę szybkiego i łatwego kreowania tzw. "sztuki". Wobec tego, bardzo szybko i łatwo może sprowadzić każdego na manowce intelektualne, kulturalne a nawet moralne, dając fałszywe poczucie bycia artystą! Że, o wypełnianiu bezładnymi danymi pustej przestrzeni serwisów muzycznych nie wspomnę!

ELmjuzik

czwartek, 14 marca 2013

Andrzej Mikołajczak - ciekawostka elmuzyczna?


Andrzej Mikołajczak (ur. 21 maja 1946 w Poznaniu) - polski klawiszowiec, kompozytor i aranżer. Muzyk rozpoczynał swą karierę w latach sześćdziesiątych w erze big-beatu. Grał na instrumentach klawiszowych w takich zespołach jak: Tarpany, My (1966), Drumlersi (1968, lider zespołu), Nowi Polanie (1968), ABC (1969-1971), Test (1971-1974), Woytek Skowroński Band (1986-1988). Jego największy przebój to piosenka „Napisz proszę” wykonywana przez Halinę Frąckowiak, dawniej z towarzyszeniem grupy ABC. W późniejszym okresie współpracował z WojciechemKordą, a następnie wyjechał za granicę. Pod koniec lat 70-tych Mikołajczyk trafił do poznańskiego studia nagrań Polskiego Radia, gdzie samodzielnie nagrywał własne kompozycje, korzystając z dostępnych instrumentów elektronicznych. Jest także założycielem własnego, poznańskiego studia nagraniowego „A-Mix”, w którym nagrywali m.in. RyszardRynkowski, Wojciech Korda, Krzesimir DębskiBohdanSmoleń oraz zielonogórski
kabaretAfera. Andrzej Mikołajczak od marca 2009 roku występuje ponownie z Wojciechem Kordą w zespole Korda-Nebeski Band.

Tyle wikipedia o Andrzeju Mikołajczyku. Okazuje się jednak, że kompozytor tworzy nie tylko muzykę rozrywkową czy pop, ale sięga głębiej w swoich poszukiwaniach muzycznych, czego efektem jest album "Wakacje Kosmonauty". To swoista ciekawostka, na którą natknąłem się zupełnie przypadkowo. Jaka jest zatem muzyka elektroniczna Andrzeja Mikołajczyka? Po kilkukrotnym przesłuchaniu tego albumu, mogę uczciwie napisać, że jest to muzyka interesująca, dość ciekawa aranżacyjnie, to taki album nagrany przy pomocy jakiegoś zaawansowanego urządzenia muzycznego z kategorii "workstation" (moje subiektywne odczucie). Album jest dość spójny brzmieniowo i koncepcyjnie, zdarzają się ciekawe melodie, ciekawe rozwiązania aranżacyjne, czasami autor buduje dość interesujące klimaty dźwiękowe. I tylko tyle. Czy to za mało? Owszem. Podsumowując, generalnie album jest warty przesłuchania, ale czy będziemy do niego wracać? Trudno powiedzieć. Myślę, że ta muzyka to taka "odskocznia" autora od jego głównego nurtu twórczego, jednak odnoszę wrażenie, że kompozytor i muzyk z takim dorobkiem artystycznym jak opisany powyżej, chcąc pokazać nieco więcej kunsztu i wyobraźni niż tysiące ludzi zupełnie amatorsko zajmujących się tworzeniem muzyki elektronicznej, powinien bardziej "przyłożyć" się do nagrania i firmowania swoim nazwiskiem muzyki! Zwyczajnie zabrakło mi w tym graniu zaangażowania, takiego "polotu", profesjonalizmu - sic!, wyobraźni kompozytorskiej, koncepcji i chyba ogólnie pomysłu na kreowanie muzyki?! Przedstawiam ten album tylko z uwagi na fakt iż jest to swego rodzaju ciekawostka muzyczna - elmuzyczna. Mimo to, póki co zachęcam do zapoznania się z albumem i przesłuchaniem go, tak aby wyrobić sobie własną opinię o muzyce elektronicznej firmowanej nazwiskiem Andrzeja Mikołajczka. ELMjuzik.






DYSKOGRAFIA:

ABC – Grupa ABC Andrzeja Nebeskiego
ABC – Write a letter
A.J. Kaufmann – Second Hand Man
Halina Frąckowiak – Idę
Test – Test
Wojciech Skowroński – Jak się bawisz


Krzysztof Duda - polska muzyka elektroniczna

Członek ZAiKS od 1983r. W czasie studiów związany z KS „Żak” jako muzyk i akompaniator m.in. kabaretu „PI”. Kompozytor piosenek wykonywanych na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Opolu w końcu lat 60-tych. Na początku lat 70-tych wystawia w Gdyni w kościele NSPJ wraz z zespołem „Pomorzanie” Mszę Bluesową - jedną z pierwszych i najbardziej wtedy popularnych w Polsce mszy beatowych,
 tam też tworzy pierwsze w Gdyni Towarzystwo Miłośników Muzyki Organowej, dając w miesiącach letnich w każdą środę koncerty muzyki organowej. W latach 70-tych organista i wykonawca koncertów dla międzynarodowego ruchu turystycznego w Katedrze Oliwskiej.
Od 1978 roku piastuje stanowisko organisty w klasztorze oo.Franciszkanów w Gdyni. Od 1980r. nagrania dla potrzeb Radia i TV. Jako kompozytor i wykonawca posiada największą taśmotekę w PR Gdańsk. Nagrał blisko dwieście kompozycji instrumentalnych i piosenek,współpracując m.in. z Haliną Frąckowiak, Marylą Lerch, Januszem Hajdunem, Piotrem Nadolskim, Januszem Popławskim, Agnieszką Osiecką, Andre Ochodlo, Grazyną Łobaszewską i in. W latach 80-tych na bazie jego utworów powstało wiele programów TV z których wyróżnić można telewizyjną rejestrację koncertu z klasztoru oo. Franciszkanów w Gdyni ( październik'83 ) Koncert ukazał się na antenie TV ogólnopolskiej. Z okazji 60-tych urodzin miasta Gdyni nagrał program dla TV pt. „Mojemu Miastu”. W latach '84 i '85 dał kilkadziesiąt koncertów el-muzyki przede wszystkim w kościołach. Jest zdobywcą nagród i wyróżnień na ogólnopolskich konkursach organizowanych przez PR.2 PR w Warszawie na utwór el-muzyki w latach 85 i 87 za kompozycje „Akrim” i „Taniec Voo-Doo”,a także w PR.3 w radiowej liście Top Tlen. Od 90r. własna pracownia artystyczna-studio nagrań Image, gdzie realizuje swoje projekty muzyczne m.in. muzykę dla teatru i filmu. W latach 1988-2003 zrealizował kilkadziesiąt projektów muzycznych dla teatrów z Jerzym Stachurskim i Andrzejem Żylisem. W swojej twórczości łączy najczęściej elektroniczne instrumentarium z organami klasycznymi. W swoim dorobku może poszczycić się czterema autorskimi płytami, z których jedna otrzymała statut złotej. W 2003r." za twórczość muzyczną, zarówno kompozytorską jak i wykonawczą, szczególnie za wydaną '02 czwartą, autorską płyte ITE"- otrzymał nagrode artystyczną Prezydenta Miasta Gdyni w dziedzinie muzyki. W 2006r. dokonal remasteringu z 5 płyt winylowych słynnego koncertu Old Rock Meeting z Opery Lesnej z lipca 1986,która to praca ukazala sie w formie 3 CD pod patronatem i z inicjatywy ojca polskiego rocka Franciszka Walickiego w dwudziestą rocznicę tego wydarzenia( wydawnictwo Metal Mind Production).

Więcej informacji: http://www.studioimage.pl/

Mam wielką przyjemność przedstawić melodyjną i barwną muzykę elektroniczną Krzysztofa Dudy! Zapraszam do posłuchania - naprawdę warto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ElMjuzik



Więcej utworów tego wykonawcy można znaleźć tutaj: https://soundcloud.com/krzysztof-duda

czwartek, 7 marca 2013

Dieter Werner - Spowiedź.

Kolosalna, przejmująca, barwna i wciągająca jak nałóg! W tych kilku słowach mógłbym streścić całą płytę, lecz było by to nieuczciwe wobec prawdziwej sztuki, dlatego w kilku zdaniach napiszę aby przedstawić nieco obszerniej i szerzej zawartość tego wyjątkowego wydawnictwa. Dieter Werner to polski muzyk-kompozytor muzyki elektronicznej dobrze już znany w społeczności elmuzycznej! Tym razem uraczył słuchaczy albumem o dość wymownym tytule "Spowiedź". Płyta zawiera osiem długich kompozycji o intrygujących tytułach i nie mniej intrygującej zawartości dźwiękowej. Nie przeprowadzając dogłębnej analizy każdej z ośmiu kompozycji napiszę jedynie, że od początku do końca albumu i w każdym utworze z osobna artysta buduje różnorodne klimaty muzyczne, przemieszcza się po stylistykach, zmienia rytm, brzmienia, style i aranżacje tak aby na końcu umiejętnie spiąć ten swoisty dźwiękowy tygiel w jedną spójną całość. Słuchanie tego krążka to jak tajemnicza podróż w wyobraźni po wielu miejscach i emocjach. Sam artysta napisał na stronie albumu w Jamendo tak: "Nad płytą pracowałem 1,5 roku, jak zawsze dając z siebie wszystko i mam nadzieję, że te osobiste emocje, które towarzyszyły mi podczas tworzenia tego materiału udało mi się przekazać Wam - Słuchaczom." Znamienne są w tej wypowiedzi artysty słowa "dając z siebie wszystko"! I to słychać w każdym utworze na tej płycie - uwierzcie!!! Na albumie wyraźnie da się zauważyć "wycieczki dźwiękowe" autora w stronę electro, bardziej dynamicznego i nowoczesnego grania elektroniki, co w moim odczuciu należy zapisać na wielki plus tego dzieła, jakim bez wątpienia jest "Spowiedź". Jedynym minusem płyty w mojej ocenie jest chyba zbyt duża ilość różnego rodzaju sampli o charakterze orientalnym. Poza tym album Dietera Wernera to dzieło wyjątkowe by nie powiedzieć wybitne! Dlatego każdy kto kocha muzykę elektroniczną, powinien koniecznie poznać ten album i poddać się nastrojowi chwili, w jaki z pewnością wprowadzi nas "Spowiedź"! Dietera Wernera. Wszystkim polecam serdecznie również inne albumy tego artysty. Elmjuzik

Strona artysty w Jamendo: http://www.jamendo.com/en/artist/353520/dieter-werner

  
Royalty-free music for professional licensing

Album jest opublikowany na licencji Creative Common i dostępny do pobrania za darmo lub za dobrowolny datek dla artysty w serwisie Jamendo!

czwartek, 28 lutego 2013

Andrzej Korycki z Lublina - brzdąkając na czarnym fortepianie! Wywiad.


WW: Witaj Andrzej, dziękuję że przyjąłeś moje zaproszenie!

AK: Witaj Wojtku, jest mi bardzo miło :-)

WW: Zacznę standardowo - kiedy i jak zacząłeś swoją przygodę z muzyką?

AK: Moja przygoda z muzyką zaczęła się w momencie, kiedy uderzyłem rączką jako mały brzdąc w klawiaturę starego pianina, które stało w domu rodzinnym od zawsze. Na tym instrumencie grała moja starsza siostra, którą podziwiałem jak niestrudzenie ćwiczyła gamy, pasaże itp.Tak na poważnie zaczęło się jednak w wieku trzynastu lat, kiedy zacząłem uczęszczać do Społecznego Ogniska Muzycznego na lekcje gry na akordeonie.Nie był to jednak instrument wybrany przeze mnie, ani też gra na nim nie dawała mi takiej satysfakcji jak pianino czy keyboard, dlatego po 4 latach zakończyłem przygodę z akordeonem i Ogniskiem Muzycznym. W tym samym czasie w domu pojawił się pierwszy keyboard; był to CASIO MT-240. Pewien znajomy już wtedy napomknął mi coś o możliwościach jakie daje połączenie komputera z keyboardem i pierwszy raz usłyszałem to zaklęcie: MIDI ;-) Od tego czasu robiłem wszystko aby doświadczyć tych możliwości. Około 1993 roku zakupiłem Amigę 600 i po podłączeniu do kolejnego  CASIO CT-670 próbowałem swoich pierwszych "kompozycji" w programie chyba OCTAMED PRO. Program był dla mnie mało elastyczny a keyboard miał tylko cztery kanały midi. Jakiś czas potem bawiłem się już keyboardem TECHNICS KN-501 i programem MUSIC-X, który bardzo już przypominał CUBASE'a. Wtedy pojawiły się pierwsze konkretne kompozycje instrumentalne, ale też piosenki, to było około 1996 roku... Z biegem lat miałem lepsze klawisze min. YAMAHA QS-300, KORG PA-80 a dzisiaj używam tylko piano KORG SP-250 i to mi w zupełności wystarcza...

WW: Czy masz jakieś grupy lub wykonawców muzyki którzy szczególnie inspirują Twoją twórczość?

AK: Słucham bardzo dużo i różnej muzyki. Na pewno duży wpływ na to miało moje starsze rodzeństwo: brat słuchał rocka, punka i heavy metalu a siostra najczęściej disco i temu pochodne. U mnie to wszystko się wymieszało i zacząłem słuchać J. M. Jarre'a :-D Byłem nim zafascynowany przez całą szkołę podstawową.Nie wiem, którzy wykonawcy mnie szczególnie inspirują, ale bardzo lubię grupę TOTO, Mike'a Oldfield'a i Vangelis'a. Słucham dużo muzyki filmowej np. H. Zimmera, J. Williams'a ale też lubię gitary w stylu Joe Satrianiego i ogólnie mocne rockowe granie - gdzieś w tym wszystkim szukam inspiracji, chociaż właściwie to ja jej nie szukam - ona jest już we mnie... ;-)

WW: Czym dla Ciebie jest muzyka i proces jej kreacji?

AK: Muzyka jest dla mnie pięknem, harmonią i pozytywną energią, często takim antidotum na zło, które czasem próbuje zbić z toru... Mam na myśli DOBRĄ MUZYKĘ! Tworzenie jej mogę porównać chyba do aktu miłosnego... oczywiście duchowego ;-) Tworzę muzykę na wiele sposobów, najczęściej wychodzi to w czasie improwizacji, ale jest też tak, że motywy muzyczne pojawiają się nagle w głowie gdy jestem poza domem i wtedy najlepiej jak mam przy sobie kieszonkowy rejestrator. Samo tworzenie muzyki to u mnie tzw. metoda prób i błędów, nie trzymam się zasad muzyki,bo nawet ich dobrze nie znam. Nie mam swojego przepisu na dobry aranż i nie skupiam się na tym aby miks brzmiał idealnie, ponieważ liczę na to, że tymi kwestiami zajmie się już osoba pracująca w studiu nagrań. Zdaję sobie sprawę z tego, że utwory, które w całości jeszcze udostępniam na mojej stronie wymagają doszlifowania pod względem brzmienia, ale chodzi o to, aby przede wszystkim podzielić się moją muzyką...


WW: Co robisz kiedy nie masz weny :)?

AK: Gdy nie mam weny to nie robię nic z muzyką, ponieważ nie mam za dużo czasu na to aby siedzieć przy instrumencie tak na siłę z postanowieniem, że muszę coś skomponować. Mam mnóstwo zapisanych motywów muzycznych, które czekają na swój dzień, kiedy to odegrają swoją rolę w jakimś utworze muzycznym.

WW: Jak znajdujesz czas na komponowanie i granie?

AK: Nie przeznaczam na granie zbyt wiele czasu, można powiedzieć, że właściwie bardzo mało gram. Dlatego też nie jestem jakimś wirtuozem. Większość czasu, poza pracą spędzam z żoną, z dziećmi i osobami zaprzyjaźnionymi z nasza rodziną. Jeśli zaś chodzi o komponowanie to tu już jest trochę inaczej, potrzebuję wtedy więcej czasu, spokoju i wyciszenia, co nie jest dla mnie łatwe przy dwójce kochanych a niedługo już trójce dzieciaczków. Wtedy na pomoc przychodzi bardzo wyrozumiała i kochająca żona, która nie robi problemów i zabiera dzieci abym ja mógł spokojnie pracować przy muzyce. Ale nawet wtedy nie jest
mi łatwo komponować, wiedząc, że ten czas mogłem poświęcić najbliższym... Jestem rozdarty pomiędzy miłością do rodziny a miłością do muzyki...

WW: Ile wydałeś do tej pory albumów i gdzie?

AK: Do tej pory wydałem w sposób profesjonalny jedną płytę z muzyką instrumentalną "Conquest of dreams", której premiera miała miejsce 29.10.2012 r. To przedsięwzięcie możliwe było przy sporym udziale finansowym fanów zarejestrowanych na portalu MegaTotal.pl (tam można też nabyć moją płytę), dzięki któremu mogłem pokazać szerszej rzeszy ludzi część mojej twórczości muzycznej. Może się to wydawać niewiele, jednak zważywszy na dużą ilość obowiązków zarówno zawodowych jak i rodzinnych, uważam to za swój wielki sukces. Poza tym pomysłów i zarejestrowanych projektów mam na co najmniej trzy kolejne płyty, jednak pasja muzyczna wymaga przede wszystkim czasu, jak też w dużej mierze środków finansowych i muszę przyznać, że jednego i drugiego mi niezmiennie brakuje ;-)


WW: Czy grasz koncerty?

AK: Gdybym miał zaplecze finansowe, sprzętowe i sporo zaprzyjaźnionych muzyków sesyjnych to chętnie zagrałbym parę koncertów ;-) Nie jestem jednak typem jakiegoś showmana lub wirtuoza instrumentu, który na scenie mógłby pokazać więcej niż to, co przygotowałem na płycie. Poza tym, nie czuję potrzeby
prezentowania muzyki instrumentalnej na scenie. Bardziej zależy mi na dotarciu do każdego słuchacza indywidualnie, aby mógł stworzyć z moją muzyką niemalże intymną relację...

WW: Co sądzisz o gustach muzycznych naszych rodaków?

AK: Szanuje gust każdego człowieka. Odmienność każdej osoby powoduje, że ma ona potrzebę słuchania czegoś innego, w zależności od sytuacji i wewnętrznych przeżyć. Gust muzyczny kształtuje się zazwyczaj poprzez osoby wśród których przebywamy...

WW: Czy uważasz, że tworzenie muzyki bardziej ambitnej niż np: dance, płytki pop czy disco polo,
ma jeszcze sens?, czy warto komponować i promować muzykę ambitną?

AK: Osobiście nie lubię słowa "ambitny", kojarzy mi się to z różnicowaniem ludzi lub tego co robią na "lepszych" i "gorszych", poza tym ambicja związana jest często z rywalizacją, a tego też unikam. Uważam, że jeśli ktoś coś robi z serca, znajduje swoje grono odbiorców i nie obraża swoją twórczością nikogo, (co znajduje swoje odzwierciedlenie w tekstach) wówczas szanuję to i popieram.

WW: Czy według Ciebie, udostępnianie własnych utworów za darmo w sieci jest dobrą formą promocji artysty?

AK: Internet ma niesamowitą siłę oddziaływania i szczerze mówiąc bez istnienia w sieci zapewne nie wydałbym swojej płyty. Od tego właśnie zacząłem. Zanim trafiłem na portal MegaTotal.pl - prezentowałem swoją twórczość na łamach różnych portali muzycznych i w innych miejscach w sieci. Dla takich osób jak ja, czyli tworzących w domu, często "do szuflady", internet jest jedyną drogą, którą można dotrzeć do odbiorców. Trudno też spodziewać się od razu zysków, jeśli się wcześniej czegoś konkretnego nie zaprezentuje. Poza tym taka jest teraz rzeczywistość, że najpierw trzeba sporo zainwestować, zanim ktoś dostrzeże wytwory pracy danej osoby.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Aspekty techniczne kreowania muzyki.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

WW: W moim odczuciu tworzysz muzykę o charakterze filmowym z rozbudowanymi aranżacjami i lirycznymi melodiami, przy czym często w Twoich kompozycjach wybrzmiewają "żywe instrumenty", dlatego w moim odczuciu Twoja muzyka jest "mało elektroniczna :)" jak to jest naprawdę? Jak określiłbyś swoją stylistykę?

AK: Trafnie określił moją stylistykę a konkretnie muzykę, która znajduje się na płycie "Conquest of dreams" mój wydawca: "...to muzyka elektroniczna z intensywnie pulsującą, romantyczną nutą, ale jednocześnie wycieczkami w stronę dynamicznego, niemal rockowego grania". Trudno mi zaklasyfikować moją muzykę jako jeden ściśle określony gatunek muzyczny. Lubię czerpać z różnych nurtów muzycznych. Tak, to prawda często używam "smyków" i fortepianu - po prostu uwielbiam te brzmienia, są ponadczasowe. Moim marzeniem jest usłyszeć kiedyś (jeszcze za życia) moje utwory wykonane przez prawdziwą orkiestrę symfoniczną :-)

WW: Wolisz, lub/i używasz instrumentów wirtualnych podczas tworzenia? Czy może wolisz "prawdziwe parapety" :)?

AK: Nie używam parapetów, bo tak jak już wspomniałem mam piano KORG'a SP-250, które do rozgrywania i improwizacji zupełnie wystarczy a także jest ono dla mnie klawiaturą sterującą. Nawet nie stać mnie na to aby kompletować sobie jakieś "parapety". W tej kwestii jestem minimalistą...Używam instrumentów wirtualnych - zajmują mało miejsca :-D

WW: Co sądzisz o tworzeniu "kooperacji artystycznych" i wydawaniu wspólnych albumów? Czy zderzenie dwóch indywidualności twórczych potencjalnie może przynieść wartościowy efekt końcowy? 

AK: Tak jak obserwuję w mediach, takie przedsięwzięcia są możliwe. Sam nie doświadczyłem nigdy takiego porozumienia z innym artystą, aby chcieć razem coś tworzyć. Wydaje mi się, że to jest taki "łut szczęścia" - albo się trafi na taką osobę, albo nie. Oczywiście podejmowałem okolicznościowo współpracę z różnymi artystami, ale to mnie tylko utwierdzało w przekonaniu, że wolę sam tworzyć, wtedy mam pewność, że końcowy efekt będzie taki jak sobie wymarzyłem. Współpraca twórcza dwóch lub więcej osób na pewno musi być wynikiem wzajemnego porozumienia przede wszystkim w życiu codziennym (trochę jak w małżeństwie ;-)), wtedy dopiero na gruncie muzycznym może dojść do jakiejkolwiek współpracy. Być może nie trafiłem po prostu na taką osobę... ;-)

WW: Czy uważasz, że ambitna muzyka elektroniczna lub z pogranicza elektroniki jest dobrze promowana w mediach?

AK: W mediach niekomercyjnych - owszem (np. El-Stacji :-)). Natomiast w mediach popularnych nie zauważyłem tzn. nie słyszałem ;-). Jednak w dobie internetu media komercyjne przestają być już wyrocznią, gdyż każdy słuchający innego, niż promowanego przez media, nurtu muzycznego, może bez problemu odnaleźć swój ulubiony rodzaj muzyki, również muzykę elektroniczną m.in. w internetowych stacjach radiowych.

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bardziej prywatnie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------


WW: Co nazwałbyś sukcesem, i czym jest dla Ciebie sukces?

AK: To zależy w jakiej dziedzinie... W sferze muzycznej sukcesem mogę nazwać to, że właściwie nie będąc wykształconym muzycznie człowiekiem, zajmującym się na co dzień rzeczami, które niewiele mają wspólnego z produkcją muzyki, udało mi się profesjonalnie wydać płytę. Pokazałem wielu osobom, że marzenia się spełniają jeśli czegoś się naprawdę szczerze chce :-) Poza tym sukcesem osobistym jest dla mnie budowanie szczęśliwej, spokojnej i kochającej się rodziny. Szczególnie cenne jest to w dobie kryzysu rodziny. Potrzeba dużo wysiłku, miłości i kompromisów aby budować prawidłowe relacje rodzinne (i naprawdę jest to o wiele trudniejsze niż komponowanie muzyki), ale efekty w postaci szczęścia w oczach bliskich pokazują, że warto podjąć ten wysiłek.

WW: Czy masz jakieś marzenia związane ze swoją twórczością, a może jakieś inne?

AK: Chciałbym dokończyć wszystkie rozpoczęte projekty i móc pozwolić sobie na zakup lepszych instrumentów wirtualnych i tym podobnych. Chcę wydać płytę z wokalem, jeszcze nie wiem o jakim charakterze miałaby być... A oprócz tego chciałbym dożyć w zdrowiu wieku emerytalnego,
zamieszkać w domku za miastem i patrzeć na zdjęcia szczęśliwych dzieci, brzdąkając na czarnym fortepianie w dużym salonie...

WW: Co uważasz za najważniejsze w Twoim życiu?

AK: Teraz po latach już wiem, że najważniejsza w życiu jest nasza kochająca się rodzina a muzyka jest na pewno także jej częścią...Poza tym ważne jest też trwanie przy swoich wartościach przy jednoczesnym poszanowaniu drugiego człowieka.

WW: Bardzo serdecznie dziękuję za szczerą rozmowę!

AK: Ja również Tobie Wojtku bardzo dziękuję!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Post Scriptum

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WW: Dlaczego "Andrzej Korycki z Lublina" a nie po prostu Andrzej Korycki?

AK: Na rynku muzycznym jest teraz dwóch Andrzejów Koryckich tworzących muzykę. Można się o tym przekonać wpisując w przeglądarce internetowej hasło: Andrzej Korycki. Nasza twórczość jednak zdecydowanie różni się od siebie (on zajmuje się, z tego co się zorientowałem - głównie muzyką szanty).
Dlatego dla rozróżnienia wprowadziłem dopisek z Lublina, gdyż wiele osób nie wnika, o kogo dokładnie chodzi. Poza tym nie chcę wprowadzać jednych i drugich fanów w błąd. Nie mam również potrzeby używania pseudonimu, Jestem Andrzej Korycki i nie wstydzę się tego jak się nazywam i chcę być identyfikowany jako osoba, która oprócz tego, że coś tworzy i prezentuje - jest zwykłym człowiekiem, w określonym środowisku - przez to chcę być bliżej ludzi :-)

Więcej informacji o artyście można znaleźć na jego stronie internetowej pod adresem: